8 min czytania

MVP w automatyzacji procesów - koszty, ryzyka i decyzje strategiczne

Maks Konarski - iMakeable CEO

Maksymilian Konarski

04 lutego 2026

MVP w automatyzacji procesów: koszty, ryzyka i kluczowe decyzje strategiczne.
background

Częstym błędem jest myślenie o MVP w automatyzacji jako o „mniejszej wersji” docelowego rozwiązania. W rzeczywistości to narzędzie do szybkiej weryfikacji konkretnej hipotezy biznesowej przy minimalnym zaangażowaniu zasobów. Jego celem jest przede wszystkim odpowiedź na pytanie, czy dana automatyzacja przyniesie oczekiwany, mierzalny skutek, a nie zbudowanie w pełni funkcjonalnego automatu. Takie podejście radykalnie obniża ryzyko inwestycyjne i skraca czas dotarcia do wartościowych wniosków.

Architektura sensownego MVP w automatyzacji procesów

Skuteczne MVP w automatyzacji zaczyna się od precyzyjnego zdefiniowania jego architektury i zakresu. Najważniejsze jest skupienie się na testowaniu wpływu biznesowego, a nie na technologii dla samej technologii. To fundamentalna zmiana perspektywy, która oddziela projekty zakończone sukcesem od tych, które stają się technologicznym balastem bez przełożenia na realne wyniki operacyjne i finansowe.

Definiowanie zakresu: Hipoteza biznesowa zamiast „budowania bota”

Prawidłowo zdefiniowany zakres MVP automatyzacji nie brzmi „zbudujmy bota do obsługi faktur”. Brzmi: „sprawdźmy, czy automatyzacja odczytu danych z faktur i wprowadzania ich do systemu ERP skróci średni czas procesowania dokumentu o 30% (co jest wynikiem spójnym z badaniami McKinsey, wskazującymi na taką skalę oszczędności czasu u pracowników) lub zbliży nas do wyników raportowanych przez PwC, gdzie automatyzacja faktur pozwoliła skrócić czas cyklu aż o 90%”. Ta subtelna różnica ma ogromne znaczenie. Formułując cel jako hipotezę, natychmiast przenosimy środek ciężkości z zadań technicznych na mierzalny wskaźnik biznesowy (KPI).

Takie podejście wymusza wyizolowanie najważniejszego fragmentu procesu, którego usprawnienie przyniesie najwięcej korzyści. Dzięki temu zamiast budować rozbudowane rozwiązanie z wieloma funkcjami, koncentrujemy się na minimalnym zakresie, który pozwoli potwierdzić lub obalić założony wpływ. Według danych Deloitte, aż 95% organizacji potwierdza, że wdrożenie automatyzacji realnie poprawiło ich produktywność. Walidujemy w ten sposób najważniejsze założenie projektu, zanim zdecydujemy o jego pełnym wdrożeniu. Praktyczną zasadą jest, aby MVP zawsze odpowiadało na pytanie zawierające konkretną metrykę i ramy czasowe.

Minimalne wymogi operacyjne (Guardrails) i łatwość utrzymania

Nawet najprostsze MVP musi być gotowe do pracy w środowisku produkcyjnym. Oznacza to konieczność wdrożenia minimalnych zabezpieczeń operacyjnych (tzw. guardrails). Skuteczne definicja i zasady budowy Minimum Viable Product zakładają, że celem jest zebranie jak największej ilości zweryfikowanej wiedzy przy najmniejszym wysiłku. Obejmuje to podstawową dokumentację techniczną, plan awaryjny (rollback plan) oraz minimalny monitoring, który pozwoli ocenić, czy automatyzacja działa poprawnie.

Poważnym błędem na tym etapie jest hardkodowanie, czyli zaszywanie na stałe w kodzie zmiennych takich jak ścieżki do plików, loginy czy identyfikatory interfejsów użytkownika. Jeśli jakikolwiek element zewnętrznego systemu (np. layout aplikacji) ulegnie zmianie, automat natychmiast przestaje działać, generując nieplanowane MVP automatyzacja koszt i obciążenie dla zespołu. Zamiast tego, od samego początku należy stosować pliki konfiguracyjne. To prosta praktyka, która zapewnia podstawową elastyczność i stanowi fundament pod przyszły rozwój automatyzacji, chroniąc projekt przed szybką degradacją i narastaniem długu technicznego.

Chcesz lepiej oszacować TCO swojego MVP?

Pomagamy uwzględnić koszty wdrożenia i długoterminowego utrzymania, aby uniknąć pułapki „taniego” MVP, które generuje wysokie run-rate.

background

Podejście MVP w automatyzacji procesów

Podejście MVP w automatyzacji często kusi obietnicą niskich kosztów początkowych, co na papierze wygląda jak szybkie zwycięstwo. Jednak ocena opłacalności wyłącznie przez pryzmat wydatków na wdrożenie to prosty przepis na problemy operacyjne. Podstawą świadomej decyzji jest analiza całkowitego kosztu posiadania (Total Cost of Ownership, TCO), która uwzględnia nie tylko budowę, ale przede wszystkim utrzymanie i rozwój rozwiązania w długim terminie.

Bezpośrednie koszty wdrożenia vs ukryte koszty utrzymania (run-rate)

Koszt początkowy (CapEx) projektu MVP jest relatywnie niski. Obejmuje development, testy i uruchomienie na ograniczoną skalę. Prawdziwe wyzwanie pojawia się po wdrożeniu, w postaci kosztów operacyjnych (OpEx), czyli tzw. run-rate. Składają się na nie wydatki na monitoring, obsługę błędów i incydentów, aktualizacje w odpowiedzi na zmiany w systemach zintegrowanych oraz koszt infrastruktury. W przypadku MVP zbudowanego bez solidnych fundamentów architektonicznych, run-rate może szybko przekroczyć pierwotne oszczędności.

Zaniedbanie tego aspektu prowadzi do sytuacji, gdzie zespół operacyjny zamiast czerpać korzyści z automatyzacji, poświęca czas na jej ręczne ratowanie. Badania potwierdzają, że dojrzałe podejście do zaawansowanej automatyzacji procesów wymaga traktowania jej jako produktu rozwijanego w czasie. Ukryte koszty wynikające z błędów i ręcznych interwencji bezpośrednio uszczuplają marżę, biorąc pod uwagę, że średnie oszczędności kosztów pracy dzięki RPA wynoszą zazwyczaj od 25% do 50%. Tanie MVP bez budżetu na utrzymanie staje się więc kosztowną pułapką.

Zwrot z inwestycji (ROI) - kiedy pilot przestaje zarabiać

Analizę ROI należy prowadzić w dwóch horyzontach. Pierwszy, krótkoterminowy (3-6 miesięcy), dotyczy samego pilota. Jego celem jest szybka walidacja hipotezy biznesowej i wykazanie oszczędności, np. wspomnianego w poprzedniej sekcji benchmarku 30% redukcji czasu pracy. Wyniki są tu zazwyczaj bardzo optymistyczne i łatwe do zaprezentowania zarządowi.

Problem pojawia się w drugim horyzoncie czasowym (3-5 lat), gdzie oceniamy rozwój automatyzacji. Jeśli MVP nie zostało zaprojektowane z myślą o rozbudowie, jego dalszy rozwój wymagać będzie przepisania kodu od zera. Koszty refaktoryzacji, wdrożenia profesjonalnego monitoringu i dostosowania do standardów bezpieczeństwa mogą zniwelować zyski z pierwszych miesięcy. Właśnie wtedy pilot „przestaje zarabiać” - generuje dług technologiczny, którego obsługa jest droższa niż korzyści operacyjne. Realistyczny, długoterminowy poziom oszczędności z automatyzacji, po uwzględnieniu wszystkich kosztów utrzymania, często stabilizuje się na poziomie do 30% w skali pięciu lat, co wciąż jest wynikiem atrakcyjnym, ale wymaga świadomego budżetowania od samego początku.

Masz ‘zombie bots’ lub dług technologiczny?

Zleć audyt istniejących automatyzacji — zidentyfikujemy krytyczne miejsca, zaproponujemy refaktoryzację i plan utrzymania, by odzyskać ROI.

background

Ryzyko długu technologicznego i zjawisko „zombie bots”

MVP wdrożone bez nadzoru architektonicznego szybko staje się źródłem długu technologicznego. To ukryty koszt, który nie objawia się w miesięcznym raporcie, ale stopniowo obniża zdolność firmy do adaptacji. Problem ten jest na tyle powszechny, że zyskał swoje określenie: „zombie bots”. Są to zautomatyzowane procesy, które z powodu błędów projektowych, kruchych fundamentów lub zmian w otoczeniu systemowym wymagają ciągłej ręcznej interwencji, drenując ROI. Skala problemu jest ogromna - analizy EY wskazują, że nawet 50% wdrożeń RPA kończy się niepowodzeniem, głównie przez brak możliwości rozwoju i niedoszacowanie kosztów utrzymania.

Kruchość interfejsu (UI) i brak standardów dokumentacji technicznej

Najczęstszą przyczyną powstawania „botów zombie” jest budowanie automatyzacji w oparciu o interfejs użytkownika (UI) tam, gdzie możliwe jest użycie API. Skrypty RPA wchodzące w interakcję z polami formularzy są ekstremalnie wrażliwe na zmiany. Według danych Deloitte, skrypty UI wymagają 3-5 razy wyższych nakładów na utrzymanie niż integracje API. Wystarczy, że deweloperzy systemu CRM zmienią identyfikator techniczny przycisku, a automat przestaje działać. W przeciwieństwie do tego, integracje przez API opierają się na stabilnych kontraktach - są one średnio 20-krotnie bardziej odporne na błędy, ponieważ komunikacja odbywa się na poziomie danych, a nie warstwy wizualnej.

Gdy awarie UI są naprawiane doraźnie, dług narasta. Po kilku miesiącach nikt poza autorem nie rozumie logiki działania automatu, a kod staje się plątaniną poprawek. Jeśli ta osoba odejdzie z firmy, proces staje się „nienaprawialny”. Organizacja zostaje z czarną skrzynką, która wymaga całkowitego przepisania, często wyższym kosztem niż pierwotne wdrożenie. Dlatego każda automatyzacja oparta na UI musi mieć zdefiniowany budżet utrzymaniowy, uwzględniający fakt, że ścieżki UI potrafią „pękać” nawet w 15-30% przypadków miesięcznie.

Rozwijanie automatyzacji a silosy kompetencyjne w organizacji

Problem eskaluje, gdy automatyzacje procesów powstają w różnych częściach organizacji bez centralnego nadzoru. Biznesowe działy, dążąc do szybkich wyników, tworzą rozwiązania ignorujące standardy bezpieczeństwa. W efekcie firma posiada zbiór niekompatybilnych „botów zombie”. Taka fragmentaryzacja blokuje osiągnięcie efektu współdziałania - zamiast budować bibliotekę gotowych modułów, każdy zespół „odkrywa koło na nowo”.

Tego typu zagrożenia wprost opisuje analiza Gartnera, wskazując, że brak centralnego modelu operacyjnego (CoE - Center of Excellence) jest jedną z głównych barier w osiąganiu dojrzałości w RPA. Bez ładu architektonicznego firma zarządza rosnącym portfolio niestabilnych procesów, które hamują wdrażanie nowych rozwiązań. Brak centralnego zarządzania prowadzi do powstawania technologicznych wysp, uniemożliwiając efektywne rozwijanie i reinwestowanie oszczędności.

Gotowy na skalowanie automatyzacji?

Przekształcimy działające MVP w skalowalne rozwiązanie — projektujemy architekturę z integracjami API i komponentami gotowymi do rozwoju.

background

MVP w automatyzacji procesów – koszty, ryzyka i decyzje strategiczne

Ile realnie kosztuje MVP automatyzacji w porównaniu do rozwiązania docelowego?

MVP automatyzacji zwykle kosztuje znacząco mniej niż rozwiązanie docelowe, ale jego prawdziwy koszt ujawnia się w utrzymaniu. Koszt początkowy (CapEx) obejmuje development, testy i uruchomienie na ograniczoną skalę i może wyglądać bardzo atrakcyjnie. Kluczowe są jednak koszty operacyjne (OpEx) – monitoring, obsługa błędów, dostosowania do zmian w systemach oraz infrastruktura. Źle zaprojektowane MVP może generować run‑rate, który szybko zjada zakładane oszczędności z automatyzacji. W praktyce to nie sam procent ceny docelowego rozwiązania ma znaczenie, ale całkowity koszt posiadania (TCO) w horyzoncie 3–5 lat. W skrócie: MVP jest tanie na starcie, ale opłacalne tylko wtedy, gdy od początku projektujesz je pod niskie koszty utrzymania i rozwoju.

Czy MVP automatyzacji zawsze się opłaca?

MVP automatyzacji opłaca się tylko wtedy, gdy waliduje konkretną hipotezę biznesową i ma zdrową architekturę pod rozwój. Krótkoterminowo pilot często pokazuje imponujące ROI i redukcję czasu pracy, co łatwo sprzedać zarządowi. W długim horyzoncie 3–5 lat źle zaprojektowane MVP generuje dług technologiczny, wysokie koszty utrzymania i „boty zombie” wymagające ręcznych interwencji. Tanie MVP bez budżetu na utrzymanie szybko staje się pułapką, zamiast źródłem trwałych oszczędności. Realnie opłacalne są te MVP, które od początku uwzględniają TCO, standardy i możliwość bezbolesnego skalowania. W skrócie: MVP opłaca się, gdy testuje jasną metrykę biznesową i jest zbudowane jak produkt, a nie jednorazowy eksperyment.

Co jest największym ryzykiem przy budowie MVP automatyzacji?

Największym ryzykiem MVP automatyzacji jest zabetonowanie złej architektury, która później dławi ROI. Hardkodowanie ścieżek, loginów czy identyfikatorów UI powoduje, że najmniejsza zmiana w systemach natychmiast psuje bota. Automatyzacja oparta na UI tam, gdzie dostępne jest API, generuje 3–5 razy wyższe koszty utrzymania i prowadzi do zjawiska „zombie bots”. Brak dokumentacji i standardów sprawia, że po odejściu autora nikt nie jest w stanie stabilnie utrzymać procesu. W efekcie, zamiast skalować program automatyzacji, gasisz pożary i finansujesz dług technologiczny. W skrócie: główne ryzyko MVP to utrwalenie kruchej, drogiej w utrzymaniu architektury, której później nie da się sensownie rozwinąć.

Kiedy warto od razu budować docelowe rozwiązanie zamiast MVP?

Od razu buduj docelowe rozwiązanie, gdy proces jest stabilny, krytyczny i wymaga wysokiej niezawodności oraz bezpieczeństwa. Jeśli główne kroki biznesowe i reguły nie zmieniały się istotnie przez ostatnie 6 miesięcy, MVP jako „prototyp” ma mniejszą wartość. Gdy systemy udostępniają stabilne API i istnieje jasna potrzeba skalowania na duże wolumeny, lepiej od razu projektować architekturę pod TCO i rozwój. Procesy o dużym wpływie finansowym, regulacyjnym lub reputacyjnym nie powinny opierać się na kruchych, tymczasowych przepływach RPA. W takich przypadkach iterowanie na MVP może tylko opóźnić konieczność zbudowania porządnego rozwiązania. W skrócie: idź w wersję docelową, gdy proces jest przewidywalny, kluczowy biznesowo i wymaga stabilnej integracji API oraz długoterminowego ROI.

Jakie kryteria decydują, że MVP automatyzacji jest gotowe do skalowania?

MVP jest gotowe do skalowania, gdy ma stabilny ROI, niski poziom wyjątków i solidną architekturę integracji. Powinieneś widzieć przewidywalny zwrot z inwestycji w ujęciu kwartalnym, a nie tylko w pierwszych tygodniach pilota. Liczba przypadków wymagających manualnej interwencji musi być akceptowalna i nie rosnąć wraz z wolumenem transakcji. Kluczowe systemy powinny udostępniać API, tak aby ograniczyć zależność od kruchego UI. Zespół musi dysponować udokumentowaną wiedzą oraz standardami utrzymania zgodnymi z Center of Excellence. W skrócie: skaluj dopiero wtedy, gdy dane potwierdzają stabilne ROI, niski poziom wyjątków i gotowość technologiczną oraz organizacyjną.

Jak projektować architekturę MVP, żeby nie tworzyć „botów zombie”?

Żeby uniknąć „botów zombie”, MVP trzeba projektować od początku jak produkt z jasnymi standardami architektonicznymi. Priorytetem jest integracja przez API tam, gdzie to możliwe, bo jest średnio 20 razy bardziej odporna na błędy niż UI. Zamiast hardkodowania używaj plików konfiguracyjnych, minimalnego monitoringu, rollback planu i podstawowej dokumentacji technicznej. Stosuj proste reguły ograniczające złożoność, np. nie więcej niż 5 decyzji, 5 aplikacji i 500 kliknięć na proces. Zapewnij centralny nadzór (CoE) i wspólny „playbook”, aby kolejne boty nie były budowane w izolacji. W skrócie: projektuj MVP na API, z konfiguracją, monitoringiem i limitami złożoności, inaczej szybko skończysz z niestabilnymi botami-zombie.

Jak ocenić opłacalność MVP automatyzacji poza samym kosztem wdrożenia?

Opłacalność MVP automatyzacji musisz liczyć w oparciu o TCO, a nie tylko budżet wdrożeniowy. W krótkim terminie (3–6 miesięcy) patrz na walidację hipotezy biznesowej, np. czy udało się uzyskać zakładaną redukcję czasu pracy. W długim terminie (3–5 lat) uwzględnij koszty refaktoryzacji, monitoringu, utrzymania i dostosowania do standardów bezpieczeństwa. Zwróć uwagę, czy rosną koszty ręcznych interwencji i poprawiania kruchego UI – to sygnał długu technologicznego. Realistycznie długoterminowe oszczędności z automatyzacji często stabilizują się na poziomie do 30% po uwzględnieniu wszystkich kosztów. W skrócie: licz opłacalność MVP w dwóch horyzontach czasowych i pełnym TCO, inaczej możesz przeszacować realne ROI.

Kiedy MVP automatyzacji staje się obciążeniem dla organizacji?

MVP staje się obciążeniem, gdy przestaje walidować hipotezę biznesową, a zaczyna generować dług technologiczny i koszty operacyjne. Dzieje się tak, gdy brakuje standardów, centralnego nadzoru i architektury pod rozwój, a każdy dział buduje własne, niekompatybilne boty. Charakterystycznym objawem są „boty zombie” – procesy, które teoretycznie działają, ale wymagają ciągłych ręcznych interwencji. Fragmentaryzacja rozwiązań blokuje efekt skali i ponowne wykorzystanie komponentów. Zamiast akcelerować transformację, automatyzacja spowalnia wdrażanie nowych inicjatyw. W skrócie: MVP staje się obciążeniem, gdy rośnie dług technologiczny, a brak standardów i nadzoru uniemożliwia skalowanie oraz reinwestowanie oszczędności.

Kiedy MVP wspiera biznes, a kiedy staje się obciążeniem?

Minimalny produkt w automatyzacji ma sens tylko wtedy, gdy waliduje konkretną hipotezę biznesową i jednocześnie jest zbudowany na fundamentach, które umożliwiają dalszą rozbudowę. Bez nadzoru i standardów, MVP szybko staje się źródłem długu technologicznego, a pojedyncze, udane wdrożenie nie przekłada się na globalne korzyści dla organizacji. O sukcesie lub porażce decyduje podejście - od chaotycznych, izolowanych wdrożeń do ustrukturyzowanego zarządzania przez Center of Excellence (CoE).

Wzorce sukcesu: Eaton i Schneider Electric (Center of Excellence)

Firmy, które skutecznie wdrażają automatyzację procesów na szeroką skalę, łączy jeden wspólny mianownik: centralizacja standardów i nadzoru. Przykładem jest producent rozwiązań do zarządzania energią Eaton, którego Center of Excellence pozwoliło w ciągu roku zaoszczędzić ponad 15 000 roboczogodzin przy pomocy zaledwie 10 botów. Ich case study pokazuje, że stworzenie „RPA Playbook” - dokumentu standaryzującego procesy projektowania, wdrażania i utrzymania botów w całej firmie - okazało się kluczowe dla sukcesu. Dzięki temu każdy kolejny projekt nie zaczynał się od zera, lecz bazował na sprawdzonych komponentach i zasadach.

Z kolei analiza podejścia do automatyzacji w Schneider Electric w publikacjach branżowych często wskazuje na stosowanie tzw. Rule of Five (Zasady Pięciu) opracowanej przez analityków Forrester. Narzuca ona twarde ramy dla każdego projektu RPA, aby uniknąć nadmiernej złożoności:

  • Nie więcej niż pięć decyzji do podjęcia przez bota w ramach procesu.
  • Nie więcej niż pięć aplikacji, z którymi bot musi wejść w interakcję.
  • Nie więcej niż 500 kliknięć lub uderzeń w klawisze w całym przepływie.

Przyjęcie tak prostych, mierzalnych ograniczeń jest najskuteczniejszym sposobem na uniknięcie budowy MVP, którego koszt utrzymania przekroczy wygenerowane oszczędności. Reguła ta wymusza selekcję procesów, które są wystarczająco proste i stabilne, by automatyzacja przyniosła szybki zwrot z inwestycji.

Antywzorce: Pułapka zbyt ambitnych przepływów i brak nadzoru operacyjnego

Najczęstszym błędem jest próba automatyzacji procesów, które są zbyt złożone jak na możliwości technologii RPA lub IDP (zaawansowanego przetwarzania dokumentów). W branży znany jest antywzorzec - często przywoływany przez ekspertów takich jak Craig Le Clair - procesu telekomunikacyjnego, gdzie bot miał obsługiwać przepływ wymagający podjęcia aż 90 różnych decyzji. Efekt? Automat notorycznie się psuł, a jego naprawa była tak skomplikowana, że nikt w zespole nie był w stanie jej skutecznie przeprowadzić. Projekt, który miał generować oszczędności, stał się operacyjnym i finansowym obciążeniem.

Tego typu problemy wynikają z fundamentalnego niezrozumienia, kiedy stosować automatyzację opartą na interfejsie użytkownika (UI), a kiedy niezbędne są integracje przez API. Jeśli proces jest niestabilny, często się zmienia lub wymaga integracji z wieloma systemami, MVP oparte na RPA jest z góry skazane na porażkę. W takich scenariuszach jedynym sensownym podejściem jest budowa rozwiązania opartego na stabilnych API, nawet jeśli początkowy koszt i czas wdrożenia są wyższe. Próba obejścia tego problemu za pomocą RPA prowadzi prosto do tworzenia „botów-zombie” - niedziałających, kosztownych w utrzymaniu i drenujących ROI z całego programu automatyzacji.

Decyzja o skalowaniu - rekomendacje i lista kontrolna dla liderów IT

Przejście od MVP do w pełni operacyjnego rozwiązania, gotowego na wzrost, to moment krytyczny. Błędna decyzja prowadzi do zamrożenia inwestycji w nieefektywnym bocie, podczas gdy prawidłowa buduje fundament pod automatyzację kolejnych procesów. Kluczem jest oparcie się na danych, a nie na subiektywnych odczuciach zespołu. Proces skalowania, w odróżnieniu od prostej kontynuacji MVP, polega na projektowaniu rozwiązania na nowo z myślą o stabilności i TCO.

Matryca decyzyjna: Kiedy iterować, a kiedy budować rozwiązanie docelowe?

Decyzja o budowie docelowej architektury powinna być poprzedzona analizą gotowości operacyjnej i technologicznej. Zanim zatwierdzisz budżet na rozwój, zweryfikuj, czy MVP spełnia poniższe kryteria. Jeśli odpowiedź na większość pytań brzmi „nie”, powrót do iteracji nad MVP jest bardziej uzasadniony niż inwestycja w rozwiązanie, które odziedziczy jego wady.

  • Stabilność ROI: Czy zwrot z inwestycji jest przewidywalny i utrzymuje się na stałym poziomie w ujęciu kwartalnym, potwierdzając rentowność założeń biznesowych?
  • Obsługa wyjątków: Czy liczba przypadków wymagających manualnej interwencji (tzw. fall-outs) została zredukowana do poziomu akceptowalnego dla biznesu i nie rośnie wraz ze wzrostem wolumenu transakcji?
  • Dostępność API: Czy systemy, z którymi integruje się proces, udostępniają stabilne API, pozwalające na maksymalną eliminację interakcji z interfejsem użytkownika (UI) na rzecz bezpieczniejszej architektury?
  • Zmienność procesu: Czy główne kroki biznesowe i reguły decyzyjne w procesie nie zmieniły się znacząco w ciągu ostatnich 6 miesięcy?
  • Kompetencje wewnętrzne: Czy zespół posiada udokumentowaną wiedzę na temat utrzymania i monitorowania działającego rozwiązania, zgodnie z wytycznymi Center of Excellence?

Rozszerzanie automatyzacji procesów wciąż pozostaje wyzwaniem, co potwierdzają wyniki badań Deloitte, wskazujące na trudności z integracją różnych rozwiązań (62% respondentów) i fragmentację procesów jako główne bariery rozwoju. Świadome podejście do długu technologicznego i architektury od samego początku jest jedynym sposobem na uniknięcie tych problemów.

Wdrożenie z iMakeable: Od audytu długu po wydajną architekturę AI

Często trafiają do nas klienci z działającym MVP, które przestało spełniać swoje zadanie - generuje zbyt dużo wyjątków, jest drogie w utrzymaniu lub blokuje rozwój biznesu. Nasz proces zaczyna się od audytu istniejącej automatyzacji pod kątem długu technologicznego i oceny jej gotowości do dalszego rozwoju. Analizujemy kod, architekturę i logikę biznesową, identyfikując punkty krytyczne, które muszą zostać przeprojektowane.

Następnie, w ścisłej współpracy z IT i biznesem, projektujemy docelową, wydajną architekturę. Wykorzystujemy natywne integracje API, wprowadzamy mechanizmy monitorowania i reużywalne komponenty, które stają się fundamentem dla kolejnych wdrożeń. Budujemy rozwiązania gotowe do obsługi rosnących wolumenów i integracji z agentami AI, zapewniając, że technologia wspiera strategię firmy, a nie ją ogranicza. Jeśli Twoje MVP osiągnęło swoje granice, pomożemy przekształcić je w profesjonalne, wydajne narzędzie.

Udostępnij ten artykuł

Maks Konarski - iMakeable CEO

Autor

CEO

Maks to nasz CEO, który specjalizuje się w cyfrowej transformacji i tworzeniu strategii wzrostu dla firm. Z ponad 8-letnim doświadczeniem w rozwoju oprogramowania i biznesu, pomaga naszym klientom odnaleźć się w złożonym świecie technologii i skutecznie rozwijać swoje biznesy.

Powiązane artykuły

Automatyzacja procesów w firmach 50-500 osób: kluczowe priorytety i ROI w zarządzaniu.

Automatyzacja procesów w firmie 50-500 osób: od priorytetów do ROI

Jak wybrać proces do automatyzacji w firmie 50-500 osób: mapowanie AS-IS, projekt TO-BE, MVP 6-8 tygodni i ROI 80-300 tys. zł.

7 min czytania

Maks Konarski - iMakeable CEO

Maksymilian Konarski

27 stycznia 2026

Omawiamy czym jest automatyzacja - i jakie zalety może mieć w Twojej firmie.

Co to jest automatyzacja procesów i na czym polega?

Przeczytaj nasz artykuł, w którym omawiamy czym jest automatyzacja procesów i jakie będziesz mieć korzyści z jej wdrożenia.

13 min czytania

Michał Kłak

16 kwietnia 2025

MVP Logo

Jak prawidłowo określić zakres funkcjonalności MVP?

Dowiedz się, czym jest MVP Development i jak skutecznie określić zakres funkcjonalności, aby szybko wejść na rynek i zminimalizować ryzyko. Poznaj techniki priorytetyzacji, które pomogą w planowaniu projektu.

7 min czytania

Oskar Szymkowiak

12 sierpnia 2024